Chciałbym na koniec zostawić subiektywne podsumowanie tego co wydarzyło się w drużynie Legionowa, przekazać prezesowi, kibicom i nowemu trenerowi pewną ściągawkę na temat tego co można zmienić, poprawić i zostawić w drużynie przed kolejna odsłoną w sezonie. Czy będę kontynuował pisanie? Na ten moment myślę, że nie, ale kto wie co wydarzy się w 2025 roku
Wynik a oczekiwania. Drużyna - wydawało się że przed sezonem została solidnie wzmocniona skrzydłowym Michałem Słupskim, bramkarzem Dawidem Balcerkiem oraz dwoma innymi graczami. Przy założeniu, że trener zespół poukłada i z reszty wykrzesa przynajmniej to co widzieliśmy w minionym sezonie na wiosnę, można było mieć nadzieję, że będziemy z powodzeniem walczyć na poziomie Zagłębia Lubin lub Piotrkowianina. Rzeczywistość okazała się jednak rozczarowująca, a trener Michał Prątnicki zapłacił za to swoją posadą. Zdobyliśmy 5 pkt w 17 meczach. Minimum, które mogłoby nie być rozczarowaniem to 10pkt /17. Gdzie było najbliżej tych kilku punktów? Myślę, że w spotkaniu z Zagłębiem Lubin u siebie 2 października, gdzie po dobrym meczu wypuściliśmy wygraną, grając ostatnie 10 minut na stojąco oraz w ostatnim meczu z Azotami Puławy, które przyjechały wycieńczone katastrofalną formą w grudniu i wyczekiwały przerwy świątecznej.
Najlepsze mecze:
- z Zagłębiem Lubin u siebie
- z Kaliszem na wyjeździe
- z Wrocławiem u siebie
- z Gdańskiem na wyjeździe
W ostatnich sekundach straciliśmy decydującą o wyniku bramkę z Lubinem, Kaliszem, Gdańskiem, a gdy los miał okazję zwrócić to co zabrał, to nie padła bramka z Puławami lub ...z Lubinem, bo tam mieliśmy tę jedną jeszcze akcję.
Apel do Zarządu. W obecnej sytuacji drużyny hasło marketingowe: Gramy zawsze o zwycięstwo, nie jest najfortunniejsze, gdyż stawia piłkarzy w roli nieudaczników i bardzo źle wpływa na psychikę pogłębiając kryzys. Zawsze gramy o zwycięstwo i nigdy nie wychodzi. Gdy jest choćby cień szansy napinamy się jeszcze bardziej i myślimy o wyniku, zamiast po prostu skupić się na procesie i kreowaniu dobrej gry. Jest to poważny błąd mentalny, który podcina nam skrzydła i jest napędzany przez to niefortunne hasło.
Gramy do końca, zawsze zostawiamy serce na boisku, ale nie o wynik !
Straty piłek. To największa bolączka zespołu (obok obrony) i jednocześnie wskaźnik integracyjnego ducha w drużynie. Straty wynikają nie tylko z braków technicznym lub nie dotrenowania elementów podań, ale także z atmosfery braku współpracy i zrozumienia wśród zawodników lub nerwowości. Za poziom integracji odpowiada w pierwszej kolejności trener. I tu mam dla Was mały smaczek.
Przeanalizowałem dokładnie jak te straty piłek wyglądały na przestrzeni całego sezonu i porównałem z tym elementem w drużynie Śląska Wrocław, który jest tuż nad nami w tabeli.
tak wygląda poziom strat piłek na przestrzeni 17 meczy w Legionowie (linia niebieska) w zestawieniu ze stratami generowanymi u przeciwników w poszczególnych meczach. Wskaźniki były wyliczane na podstawie średniej w trzech kolejnych meczach, aby pominąć incydentalne anomalie. Co widzimy?
Zaczęliśmy od wysokiego poziomu współczynnika strat. Nie świadczy to dobrze o przygotowaniu do sezonu przez trenera Prątnickiego. Z czasem poziom strat się obniżył i osiągnął swoje optimum na czas meczy z Wrocławiem i Gdańskiem. Potem nastąpiła zmiana trenera i znów roztargnienie skoczyło do góry. To sugeruje, że i Krzysztof Tylutki nie ma dobrego wpływu na zespół.
Zobaczmy jak to wygląda we Wrocławiu:
Wrocław, jak pamiętamy, wystartował super - szybko zdobył 5 punktów w Superlidze. Widać na wykresie (linia niebieska), że poziom strat mają w tym okresie akceptowalny i że podnosi się dopiero w czasie kryzysu. Swoje maksima osiąga na czas meczu z Legionowem, potem nastąpiła zmiana trenera na Patricka Liljestranda, który odblokował m.in. Huberta Korneckiego i poziom tych strat wędruje do dołu. Śląsk nie robi jednak wyników, bo brakuje im bramkarza, a poza tym grają całkiem niezły handball.
Porównajmy straty Legionowa i Wrocławia na przestrzeni sezonu:
Linia niebieska to Śląsk Wrocław. W okresie kryzysu mają tych strat znacząco więcej od Legionowian, ale ostatnio tendencja niestety się odwraca. Poziom strat piłek we Wrocławiu pokazuje, że Patrick Liljestrand wykonuje dobra robotę i nie należy szukać zmiany tego trenera, a wyniki, niestety dla nas, z czasem się u nich pojawią.
Ponieważ wpis mi się już niebezpiecznie rozrósł, to oceny piłkarzy za pierwszą część sezonu pojawią się w kolejnym. Zasygnalizuję tylko, że postanowiłem postawić większości zawodnikom ocenę podwójną. Pierwszą związaną z oczekiwaniami i wywiązaniem się z nich oraz drugą, która dotyczy roli w zespole i może być pewną podpowiedzią dla trenera lub prezesa w kwestii modelowania składu :)
Bo np. może się zdarzyć zawodnik, który gra poniżej swoich możliwości i wtedy dostaje niską ocenę pierwszą, ale jednak jest ważną składową zespołu, i tę drugą notę dostaje za tę rolę, przy założeniu, że nie zmieni się poziom jego wkładu w drużynę. Ale to już w następnym wpisie...
Wesołych Świąt!
Komentarze
Prześlij komentarz