Mecz z Opolem na początku lutego inaugurował wiosenną rundę Orlen Superligi dla Legionowa.
Tytuł wpisu zdradza końcowy rezultat, a zdjęcie, które widzicie na początku oddaje radość z tej wygranej - widzimy cieszących się zawodników z prezesem klubu Dominikiem Brinovcem na tle tablicy wyników, a obok przechodzi wkurzony trener Opolan - Bartosz Jurecki. Jak dla mnie zdjęcie roku w Legionowie !
Nie robię tego wpisu kronikarsko - o liczbach możecie poczytać we wpisie na facebook'u.
Mecz z Opolem był ważny z kilku powodów:
-pierwszy mecz po przerwie zimowej i przygotowaniach z trenerem Tomaszem Strząbałą, który już zna zawodników i ma do dyspozycji wzmocnienia dokonane w letnim okresie transferowym
- Opole zdążyło się już rozpędzić dwoma spotkaniami pucharowymi: z Mielcem i Kielcami.
- byliśmy w tabeli na 9 miejscu z 18 punktami, a Opole na miejscu 10 (12 pkt)
-Opolanie chcieli się zrehabilitować za nieudany start w obecnym sezonie i mieli w składzie Oliwiera Kamińskiego, który aspiruje do gry w kadrze. My mamy Zurabi'ego Tsinsadze - świetnego bramkarza reprezentacji Gruzji
- rywale przegrali z nami dwa ostatnie mecze, ale uważają, że powinni się z Legionowem zamienić miejscami w tabeli
O pierwszym zwycięstwie nad Opolem ułożyłem rok temu piosenkę
Strząbała prowadzi Legionowo w boju,
Zmiany trafione, przy linii drapieżny krok
Dyscyplina, spryt i taktyka,
To Legionowa moc i siła tygrysa!
Myślę, że wtedy była to piosenka prorocza, choć część osób mogła mnie uznać za wariata, widząc jak bezgranicznie (lecz nie bezkrytycznie) wierzyłem w zespół i w zachodzące w nim zmiany.
Trener Strząbała jest bohaterem numer jeden. Nie mam wątpliwości, że bez niego nie bylibyśmy w miejscu, w którym aktualnie jesteśmy - a więc w
realnej walce o F8, czyli grupę mistrzowską i
play offy na koniec sezonu.
Dla kronikarskiego porządku: Legionowo wygrało 40:35 nad Opolem.
W dalszej części wpisu pozwolę sobie nadać zawodnikom pewne przydomki, mam nadzieję, że nikt się o to nie obrazi, a co najwyżej uśmiechnie ;)
Nie był to łatwy mecz, mimo prowadzenia do przerwy pięcioma bramkami. W pierwszej połowie przewaga była zasługą przede wszystkim Mateusza Makuca Chabiora, który rzucał i asystował na dużej skuteczności. Po stronie Opola świetnie grał Oliwier Kamiński, który wydawał się być nie do zatrzymania. U nas z kolei rozkręcał się na prawym rozegraniu Wojtek Iron-Eggs Matuszak, który moim zdaniem jest cichym bohaterem tego spotkania- mało się o nim jak dotąd mówi w mediach.
Wojtek przez całe spotkanie wyglądał kapitalnie. Mentalnie i w obronie to on zawsze jest super, ale tym razem mu też siedziały rzuty: trafił 9 bramek na 82% skuteczności, a przecież to nie jest typowy rzucający. Do tego dołożył 7 asyst!
Liczbowo Wojtka delikatnie przeskoczył Krystian Wołowiec, który odpalił przede wszystkim w drugiej połowie i finalnie skończył z 10 trafieniami i 8 asystami na koncie oraz awansował do najlepszej siódemki tej kolejki. Z tymże Krystian na lewym rozegraniu to nasz atutowy artylerzysta (na zmianę z Filipem Fąfarą) i jemu co jakiś czas się takie mecze zdarzają (oby częściej z minimum 6 bramkami - zobaczymy).
Co do Mateusza Makuca Chabiora...
Ci co kochają piłkę ręczną wiedzą, że Mateusz wyglądem, a może nawet stylem gry przypomina świetnego słoweńskiego rozgrywającego, grającego w Barcelonie. A poza tym nasz prezes też jest słoweńskiej narodowości.
No więc Mateusz w pierwszej połowie super, tylko w drugiej coś się zacięło i zaczął seriami tracić piłkę m.in. po ekwilibrystycznych próbach dostarczania piłki kolegom. Opolanie nas dojeżdżali już na jedną bramkę w 10 minut i zaczęliśmy myśleć, że mecz się zwyczajnie wali, wymyka z rąk, a Mateusz był wyraźnie zdenerwowany. Dobrego spotkania nie grał bramkarz Zurabi Tsintsadze.
No i wtedy na białym koniu wjeżdża kto?
Casper 15minut na 100% Liljestrand.
(zdjęcia pożyczam z konta fb pani Anny Brzezińskiej)
To wspaniale, że mamy za plecami Zurabiego, tak dobrego bramkarza! Casper obronił trzy z rzędu karne, a w handballu jak nie strzelasz karnych, to może oznaczać, że brakuje ci jaj żeby spotkanie wygrać. Skąd przydomek Caspera - 15 min na 100% ? A no z legendarnego występu ze Śląskiem Wrocław z poprzedniego sezonu, który miał dla nas duże wtedy znaczenie.
Casper zakończył mecz z 10 obronami na 41% skuteczności i dostał nominację do pierwszej siódemki kolejki w Superlidze!
Jeśli chodzi o wykonywanie karnych to nie sposób nie wspomnieć o skrzydłowym Szymku Killerze Wiadernym.
Gość w meczu z Opolem rzucił 7 karnych ze 100% skutecznością. Gdy rzucasz tak karne, to pokazujesz, że drużyna ma instynkt killera i ciężko będzie ją zatrzymać. Karne w drużynach piłkarzy ręcznych mają duże psychologiczne znaczenie, a Szymek Killer nie pierwszy raz pokazuje jak się te karne rzuca.
Na koniec apel do Opola: nie płaczcie, że nie mieliście obrony i straciliście 40 bramek z Legionowem. Nie w tym rzecz... To, że Legionowo odpaliło aż dwie armaty (Wołowiec + Matuszak) i nie było wśród nich Mateusza Chabiora... To, że bramkarz Legionowa grał na 41% - oznaczało tylko jedno: nie mogliście tego dnia z nami wygrać. Armaty nie rzucały z szóstego metra, tylko kąsały z dystansu, a tego nie dało się przewidzieć w planie na mecz z Legionowem.
Pozdrawiam i życzę wygranej w Mielcu
Komentarze
Prześlij komentarz