Ostatni mecz w Arenie z Puławami


 Za nami ostatni mecz w roku 2024, 17. w sezonie który trwa od września. W tabeli jesteśmy na końcu, mamy punkt straty do Śląska Wrocław i i zaległy mecz. Znów wypuściliśmy szansę na punkty, bo Puławianie przyjechali zmęczeni serią porażek i można było ich docisnąć. Świetnie zagrał Casper Liljestrand, a Michał Słupski wyśrubował rekord strzelonych bramek w meczu - 8! 

Śląsk Wrocław przegrywa zdecydowanie, my czasami po nadziei, że może teraz w końcu się uda przełamać...A jednak nie, jak jakieś fatum, które nas trzyma na dnie tabeli. 

Przymierzam się do wpisu podsumowującego pierwszą część sezonu, więc o meczu z Azotami będzie krótko. 

Wygrana pierwsza połowa. Wykorzystaliśmy niemrawość Puławian, którzy tego dnia nie czuli się pewnie. Casper Liljestrand bronił w okolicach 31%, a w ostatniej sekundzie meczu Michał Słupski wykorzystał kontratak i zrobiło się 14:11. Gdybyśmy wyszli na drugą połowę nie na utrzymanie wyniku, tylko tak jakby mecz trzeba było rozegrać po raz drugi i również WYGRAĆ, to kto wie jakby się to skończyło. A tak? Już na początku sędzia usunął z gry Krystiana Wołowca, a my dawaliśmy się rozpędzać Puławianom i marnowaliśmy sytuacje. 

Jak pokazują powtórki, czerwona kartka była niesłuszna, bo Krystian uciekał z linii biegu skrzydłowego, ale ten z premedytacją nastąpił na nogę i się wywrócił udając półżywego. 

Nie wyszliśmy jednak wygrać drugą połowę tylko utrzymać wynik, choćby na plus jeden, a w piłce ręcznej takie modlitwy - oby szybko nastąpił koniec meczu - zwykle źle się kończą. 

Nie Panowie, gramy choćby i trzecią kwartę i w każdej pokazujemy Puławianom, że to nie jest ich dzień! Takie powinno być nastawienie mentalne zespołu. 

Kontuzja Damiana Pawelca. Damian Pawelec został kontuzjowany w meczu z Zabrzem i to kolejny objaw jakiegoś pecha, który towarzyszy zespołowi. Bo Damian zaczął się rozkręcać i był przydatny dla drużyny. A tu - zerwanie więzadeł krzyżowych. Straszna kontuzja, która eliminuje naszego obrotowego na wiele miesięcy. Wspieramy naszego piłkarza i życzymy skutecznej rehabilitacji w 2025 roku. Pod nieobecność Pawelca i jak się okazało też Sławomira Lewandowskiego, Eliasz Kapela zupełnie sobie nie radził - przynajmniej w ataku. Tylko jedna bramka i trzy zmarnowane okazje, w tym ze dwie stuprocentowe. Eliasz był po prostu totalnie pozbawiony rytmu meczowego i granie na tym poziomie sprawiało mu trudności

Ostatni rzut Mateusza Chabiora. W ostatnich sekundach mieliśmy piłkę i przegrywaliśmy jedną bramką. Akcja została przygotowana i finalnie Mateusz wykonywał rzut z 9 metra. Bramkarz Tsintsadze był przy swoim prawym słupku - Mateusz przycelował przy tym lewym, ale piłka leciała bardziej w środek - odbiła się tuż przed brakarzem i została zatrzymana. Puławianie przełamali swoją czarną serie. 

Jak to jest że naszym przeciwnikom zawsze wpada w takich sytuacjach ostatniosekundowych, a nam nie?

W kolejnym wpisie, być może już ostatnim na tym blogu, postaram się podsumować te kilka miesięcy i wystawić oceny poszczególnym zawodnikom. Nie martwicie się, przewiduję jedną piątkę i ze dwie czwórki 😎











Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dwa mecze PRAWDY Legionowa na koniec 2025 roku

Bohaterowie wygranej z Opolem

Homerycki opis Wisły Płock