W ostatnim meczu Mistrzostw Europy, na 30 sekund przed końcem pojedynku z Włochami, Polacy mieli piłkę w dłoniach i wyprowadzali akcję testując z automatu grę 7 na 6. Jakub Skrzyniarz zbiegał właśnie z bramki, a Michał Daszek rwał się by zająć swoją pozycję w ataku biało-czerwonych. Nawet nie czekał by przybić piątkę ze Skrzyniarzem (błąd). I nagle do głowy trenera Joty Gonzaleza przyszła myśl:
"Przecież remis daje nam trzecie miejsce w grupie! Jeśli przegramy - np. przez głupią stratę i rzut Siódmiaka Włochów przez całe boisko to będziemy FRAJERAMI"
(rzut Siódmiaka, 2009)
Geniusz by tego lepiej nie wymyślił ! Tak, trzecie miejsce dawało nam sporo korzyści w kontekście eliminacji do Mistrzostw Świata, bo omijalibyśmy wtedy na swej drodze potęgi w stylu Hiszpanii, Francji lub Słowenii. Trzeba było tylko zawrócić Skrzyniarza do bramki i powstrzymać wejście Daszka na boisko.
Jako drużyna byliśmy już w tym turnieju potężnie sfrustrowani - graliśmy dobre fragmenty spotkania z Węgrami i z Islandią, po czym wyczynialiśmy takie cuda z błędami, że mecz nam się rozlatywał jak domek z kart po zderzeniu z kotem. Zawodnicy grali zdecydowani poniżej swoich potencjalnych możliwości, chociaż kilku bardzo się starało grać jak najlepiej.
Ostatnie 10 minut na turnieju, z Włochami, graliśmy naprawdę dobrze, jakbyśmy chcieli zademonstrować gdzie na mapie handballu jest Polska, a gdzie Włochy. Mecz nam się nie układał, Pietrasik siedział na trybunach i zbijał piątkę z Przytułą, który w połowie meczu zarobił czerwoną kartkę. Na szczęście szalał skrzydłowy Czapliński i ostatnie 10 minut było dobre. W ostatniej minucie mieliśmy piłkę na zwycięstwo. I co? NIE UDAŁO SIĘ POWSTRZYMAĆ DASZKA przed wejściem na boisko.
Ta akcja do reszty rozwścieczyła polskiego kibica. Włosi odzyskali z nakazu sędziego piłkę i wbili bramkę na wygraną - ku uciesze całego narodu, jakby wydarzył im się historyczny sukces.
My dostaliśmy plaskaczem w policzek. I to nie był pierwszy taki plaskacz na tych mistrzostwach - może nawet trzeci albo czwarty.
Patrzyliśmy na listę drużyn, z którymi możemy się mierzyć po pokonaniu Łotwy, aby spróbować awansować na MŚ, a tam
- Francja, Hiszpania, Słowenia, - bez szans
- Norwegia, Węgry, Holandia - 10-20%
- Szwajcaria, Wyspy Owcze - 20-30% czyli świt nadziei
- Macedonia Północna 30-40%, Filip Kuzmanowsky daje przewagę rywalom
- Austria - 50%-60%, ale przy pewnych warunkach, o których później napiszę
I kogo losujemy na wypadek jak przejdziemy Łotwę?
Austrię.
Ale najpierw trzeba pokonać Łotwę w dwumeczu w drugiej połowie marca
Jak gra Łotwa? Na żywo jej nie widziałem, ale mają w składzie potężnego, mierzącego 214cm i grającego w Bundeslidze Dainisa Kristopansa, oraz zdolnych i bardzo młodych rozgrywających Valdisa Kalnisa (18 lat, potrafiącego rzucić 7, 8 bramek Serbii czy Włochom) i ... może jeszcze kogoś, a może nawet nie. Sama gra z Łotwą w eliminacjach jest już upadkiem na kolana, więc o porażce nawet nie myślmy. Łotwa w swojej grupie eliminacyjnej zebrała pokaźne lekcje od Hiszpanów, Serbów, czy Włochów. Można stwierdzić, że z raz się postawili, gdy z Serbami ulegli u siebie tylko jedną bramką - młody Kalnins przyładował wtedy 7 bramek z 64% skutecznością.
Myślę, że zamiast na Łotwie powinniśmy się skupić na sobie: na wyciągnięciu wniosków i poważnym podejściu do kompletowania składu, przez co rozumiem przeproszenie się z Kamilem Syprzakiem oraz sięgnięcie po Szymona Sićko - jeśli będzie w należytym zdrowiu.
Jak widzę polską kadrę?
Bramkarze (Wałach i Skrzyniarz) na EURO nie grali źle, ale podstawowym bramkarzem reprezentacji powinien być moim zdaniem Marcel Jastrzębski (22 lata, Nexe Nasice). Jest to zawodnik młody, perspektywiczny i sprawdzony, który w reprezentacji na Mistrzostwach potrafił wznieść się na wyżyny po usłyszeniu Mazurka Dąbrowskiego. Niektórzy zawodnicy po prostu tak mają: usłyszą hymn i nagle wyrastają im skrzydła. Weźmy chociaż przypadek bramkarza Bergeruda z Norwegii, na którego z niesmakiem patrzą w Płocku. W Wiśle gra tak, że wydaje się iż jest w sezonie bez formy, ale w reprezentacji wszystko zmienia się o 180 stopni.
Do niego dobieramy jednego bramkarza spośród trójki:
- Miłosz Wałach
- Jakub Skrzyniarz
- Kacper Ligarzewski
Obrona: stawiajmy na braci Gębałów - Macieja i Tomasza. Na Euro ta obrona, szczególnie w meczu z Węgrami wyglądała całkiem dobrze.
Ogólnie jestem za tym, aby coraz częściej stawiać na młodych zawodników w kadrze, w typie Oliwiera Kamińskiego (21 lat, prawe rozegranie, Opole) i Jakuba Będzikowskiego (23 lata, lewe rozegranie, Gdańsk), Potrzebujemy na tych pozycjach dynamicznych zawodników, żeby rozkręcanie zawieruchy (przy anemicznym Pietrasiku i Przytule) nie spoczywało na środkowym rozgrywającym w typie Piotra Jędraszczyka.
Lewe rozegranie: Szymon Sićko (28l, Kielce)
Serce kadry: Michał Olejniczak (25l, Kielce) - w każdym meczu skacze w ogień i jego po prostu nie może zabraknąć.
Prawe rozgranie: Andrzej Widomski (22l, Pelister) - cenna leworęczna armata
Ariela Pietrasika (26l, Schaffhausen-SUI, lewe rozegranie) bym nie skreślał i miał cierpliwość do tego, że gra w kratkę.
Damian Przytuła (lewe rozegranie)? Tylko wtedy jak ma dobry sezon, czyli albo Ariel albo Damian +Będzikowski.
Skrzydłowi:
- lewe: Mikołaj Czapliński (25l, Gdańsk) i Piotr Jarosiewicz (wykonawca karnych)
- prawe: Marek Marciniak (30 lat, Vardar) i Arek Moryto (28 lat), ewentualnie Michał Daszek za któregoś z nich (33lata, Płock)
Obrotowi:
- Kamil Syprzak (34 lata, Paryż) - gość potrafi być najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów, jest nie zrozumiałe, że się o nim nie mówi w kontekście kadry przy okazji wszelkich dyskusji
- Maciej Gębała (32 lata)
- Dawid Dawydzik (31 l, Płock)
Najbardziej newralgiczna pozycja? Środkowe rozegranie. Piotr Jędraszczyk robi dużo wiatru, ale sprawdza się średnio w przeciągu całego spotkania. Paweł Paterek nie potrafi rozegrać dobrego fragmentu w kadrze. Ale na taką Austrię może Jędraszczyk, Paterek czy inny Papina się sprawdzi?
Podsumowując: jeśli sprowadzimy Syprzaka i Sićko do kadry, możemy z Austrią być nieznacznymi faworytami
Komentarze
Prześlij komentarz