Górnik pokazał kły w postaci bramkarza Wyszomirskiego
Boże, użycz mi pogody ducha,abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
modlitwa Reinholda Niebuhra-odmawiana podczas mitingów AA
21 września 2024 - spotkanie z Górnikiem Zabrze było spotkaniem dwóch drużyn, które dotąd nie zdobyły żadnego punktu w Superlidze, jednak dla Legionowa to nie był najlepszy przeciwnik na przełamanie. Górnik Zabrze to wciąż drużyna z ambicjami grania w europejskich pucharach, ostatni mecz przegrali z Industrią Kielce i było kwestią czasu, kiedy się przebudzą i zaczną windować w górę tabeli.
Oczywiście mieliśmy nadzieję, że potwór w meczu z KPRem wciąż będzie uśpiony i przez pierwszą połowę dzielnie się Górnikowi stawialiśmy. Przeciwnicy jednak kontrolowali spotkanie i wypracowali już na wstępie trzybramkową przewagę.
Gracze Legionowa dochodzili do sytuacji strzeleckich, oddając przede wszystkim rzuty z drugiej linii, jednak bramkarz Górnika Piotr Wyszomirski przypomniał oglądającym spotkanie, że kiedyś bronił w reprezentacji i ma na swoim koncie 141 występów w narodowych barwach.
Potwór Górnika budził się powoli i nie od razu było wiadomo, że z drużyną tego formatu zwyczajnie nie mamy szans. Gdyby inne drużyny w Superlidze grałyby na tym poziomie, nie mielibyśmy tam czego szukać
Dochodziliśmy w pierwszej połowie do sytuacji strzeleckich, walczyliśmy z determinacją, szczególnie Kamil Adamczyk, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Po drugiej stronie wyrastał mu jednak rywal, który z każdą minutą grał coraz lepiej. Był nim Wyszomirski.
Golkiper Zabrzan najpierw zatrzymywał rzuty z dystansu Krystiana Wołowca, na którego skuteczność z zeszłego sezonu ciągle czekamy. Potem obronił karnego Mateusza Chabiora. Był to dziesiąty karny strzelany w lidze przez Mateusza, wszystkie dziewięć wcześniejszych skutecznie wykorzystane. Nie był to mecz Chabiora, ani Wołowca, skrzydeł nie umieliśmy rozwinąć. Dobrze grał za to Kamil Adamczyk, który w pierwszej połowie rzucił 6 goli przy około 60% skuteczności.
Mecz wyglądał na pojedynek Adamski - Wyszomirski, jednak Górnik stale utrzymywał około trzybramkową przewagę. Wrażenie robił też olbrzymi, bo mierzący 203 cm wzrostu, Rumun Dan Emil Racotea. Zawodnik silny, szybki i sprawny - górował nad naszymi obrońcami, gdy Zabrzanie przyspieszali tempo ataku.
Wyszomirski grał na ponad 40% skuteczności, tymczasem nasi bramkarze nie mieli dnia. Dawid Balcerek do przerwy obronił dwa strzały, przy 18% skuteczności, Casper Liljestrand także dwa strzały przy 22% skuteczności. Ale wyłapał karnego i to na niego stawiał trener w drugiej połowie.
Z naszych szczypiornistów dobrze grał praktycznie tylko Adamczyk. Skrzydłowy Michał Słupski w jednej z akcji źle postawił po wyskoku nogę, wyglądało to groźnie i do końca meczu już się w grze nie pojawił, ale na przerwie nie kuśtykał, więc może da się to szybko naprawić. Filip Fąfara w ogóle nie pojawił się w protokole meczowym, pewnie leczy jakąś kontuzję.
Wyszomirski postawił mur nie do przejścia i w drugiej połowie przewaga bramkowa przyjezdnych zaczęła narastać. Skończył mecz z 18 obronionymi strzałami, przy 47% skuteczności. Jak sprawdziłem występy tego zawodnika w poprzednich meczach to nie było tak różowo:
- z Puławami 26% skuteczności
- z Lubinem 29%
- z Kielcami 11%
Wyniki marne, ale zabrzański potwór się przebudził właśnie na mecz z Legionowem i akurat z nami 47%.
Przy takiej grze bramkarza nie mieliśmy najmniejszych szans i trzeba ten fakt przyjąć na klatę. Górnik to drużyna z innej półki, życzmy im jak najlepszych występów w Lidze Europy - 8 października grają z hiszpańskim Granollers, w grupie mają duńskie Silkeborg i francuskie Montpelier, a my koncentrujemy się na wyzwaniach, które są pod nas skrojone.
Przede wszystkim trzeba poprawić jakość podań i zmniejszyć ilość strat, w każdym meczu tych strat mamy więcej niż przeciwnicy i zawdzięczamy temu porażki:
- z Głogowem 8:4 wygrywamy na straty piłek. Wynik niski po obu stronach, ale na naszą niekorzyść
- z Kwidzyniem 16 strat przy 9 u rywali
- z Ostrowem 16:11 na naszą niekorzyść
- z Zabrzem 11:6. Mała ilość strat Zabrzan
Za tydzień czeka nas wyjazd do rozpędzonych Puław, z Łukaszem Gogolą, który jest w życiowej formie (35 goli i 39 asyst w czterech meczach Superligi). Wprawdzie dwa mecze ostatnie z nimi wygraliśmy, ale spodziewam się, że punktów poszukamy dopiero w meczu z Zagłębiem Lubin, w czwartek 3 października w legionowskiej Arenie
MVP meczu Legionowo - Zabrze został wybrany Kamil Adamczyk, ale moim zdaniem nagrodę powinien zgarnąć Piotr Wyszomirski.
Nie mniej cieszę się, że Kamil potwierdził dobrą dyspozycję, którą przejawiał w poprzednich spotkaniach.
Liczby najlepszych Legionowian w meczu:
- Kamil Adamczyk - 8 goli, 3 asysty
- Mateusz Chabior - 3 gole, 5 asyst
- Dawid Petlak - 2 gole, 2 asysty



Komentarze
Prześlij komentarz